- I... - nie wytrzymała Róża.

- Cześć, Glorio.
- Panna Gallant twierdzi, że musisz zatańczyć z Rose, bo inaczej dziewczyna nie
- Kto to jest? Proszę nam powiedzieć, panno Gallant.
Bryce trzymał jej dłoń, a ona zastanawiała się, czy przyciągnie ją do siebie jak kiedyś i zamknie w uścisku jak pięć lat temu w windzie. On jednak uśmiechnął się domyślnie i puścił jej rękę.
- Santos. - Oparł się o ścianę windy. Nie, nie zrewanżuje się tym samym pytaniem. Zamiast się odąć, jak oczekiwał, dziewczyna zmrużyła oczy.
- Całowałam się z całym mnóstwem chłopaków, ale tym razem było zupełnie inaczej.
- Mais qui.
przejął fakt, że w wieku siedemnastu lat została zupełnie sama na świecie.
- O co chodzi? - spytał bez wstępów.
- Dziękuję, Lex.
- Tak. - Wyciągnęła rękę. - Masz przesyłkę?
- Małżeństwa, panie Mullins. Proszę mi dostarczyć listę rano, żebyśmy mogli zacząć
Robert popatrzył na niego badawczo.
- Żałujesz? - Wstrzymał oddech, modląc się w duchu, żeby nie powiedziała „tak”. Nie wiedziałby, co począć. Żałował już wystarczająco mocno, za nich oboje.

Podniosła wzrok i dopiero wtedy spostrzegła pełen sa¬tysfakcji uśmiech na twarzy Marka. On sądził, że ją kupił!

Na szczęście zjawili się w chwili, gdy zaczęto podawać do stołu, dzięki czemu
Ją zaniósł do swojej sypialni.
nawet kuzyn łaskawie zaszczycił ją komplementem. W rezultacie panie Delacroix całkiem

- Wiedzą, że chodzi mi o twoje bezpieczeństwo. Zważywszy na twoją niezależność,

dzin, i popisuje się chyba najdłuższą limuzyną na konty¬nencie. Tacy ludzie są jak wampiry wysysające z Broitenburga życiodajną krew. Muszę z tym skończyć!
Łańcuchów zdjął ze swych ramion Małego Księcia i delikatnie posadził go na prostym, lecz wygodnym fotelu. Sam
Mały patrzył na zbliżającą się i uciekającą łyżeczkę, jak¬by ta go zdradziła. Nie rozumiał, że to zabawa. Nie umiał się bawić. Łyżeczka dotknęła języka malca i znowu odleciała, i po-nownie zanurkowała jak mały aeroplan. Tammy zaśmiała się zachęcająco.

we wszystkim mu się sprzeciwiać.

- Ależ ty jesteś głupia! Mogłaś się dobrze ustawić, a za¬miast tego będziesz do końca życia łazić po drzewach jak małpa. Idiotka!
- Właśnie to samo mu mówiłam - wtrąciła Tammy. - Czy pani wie, że Jego Wysokość daje dyla?
zanim przeczytałem pierwszą stronę - zrozumiałem, że trzymam w ręku rzecz niezwykłą. A kiedy dotarłem do końca